777, Big Pack Books txt, 1-5000

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Jan Dobraczy�skiListy NikodemaPolski Zwi�zek NiewidomychZak�ad Wydawnictw i Nagra�Warszawa 1990T�oczono w nak�adzie 20 egz.pismem punktowym dla niewidomychw Drukarni PZN,Warszawa, ul. Konwiktorska 9Pap. kart. 140 g kl. Iii_B�1Przedruk z wydawnictwa "PAX",Warszawa 1978Pisa�a K. PabianKorekty dokona�yJ. Andrzejewskai D. Jagie��oWst�p"Listy Nikodema" pisane by�y wlatach 1948-1951, przy ��kuumieraj�cej na nieuleczaln� chorob�c�reczki pisarza. El�unia zmar�a wsierpniu 1950 roku.Ksi��ka by�a wielokrotnie wznawianai t�umaczona na wiele j�zyk�w obcych.Jest ci�gle potrzebna, ci�gleposzukiwana, ci�gle znajduje nowychczytelnik�w. Co jest tajemnic� tejpopularno�ci?Powie�� jest rodzajem komentarzaewangelicznego. Autor szukawyja�nienia dla ka�dej sytuacji�yciowej w s�owach Jezusa w Ewangelii.To pozwoli�o mu zrozumie� tajemniczysens bolesnej choroby i �miercidziecka, sens wszystkich wojennychdo�wiadcze�, prawd� naszego czasu.Autor dzieli si� z czytelnikiem swoimiodkryciami, pokazuje na jakiej drodzemo�na spotka� Chrystusa.El�uni"...Panie, m�wi�em, tam na ga��zidrzewa siedzi kruk. Rozumiem, �e Tw�jmajestat nie mo�e si� zni�a� dom�wi�cego. Lecz ja potrzebuj� znaku.Gdy sko�cz� moj� modlitw�, spraw, abyten kruk odlecia�. To b�dzie jakbyskinienie w moj� stron� na znak, �enie jestem zupe�nie sam na �wiecie...I patrzy�em na ptaka. Ale onsiedzia� nieruchomo na ga��zi. Wtedyznowu zwr�ci�em si� do kamienia.Panie, m�wi�em, masz s�uszno��.Tw�j majestat nie mo�e si� zni�a� domoich ��da�. Gdyby kruk odlecia�,by�bym jeszcze smutniejszy. Bo takiznak by�by znakiem danym mi przezkogo� r�wnego - a wi�c znowu przezemnie samego, znowu by�by odbiciemmoich pragnie�. I ci�gle tkwi�bym wswojej samotno�ci.I oddawszy cze�� wr�ci�em.Lecz wtedy w�a�nie moja rozpaczust�pi�a miejsca nieoczekiwanejrado�ci..."Antoine de Saint Exupery"Citadelle"List IDrogi Justusie!Ta choroba, Justusie, zniszczy�amnie zupe�nie! Dawniej by�emcz�owiekiem pe�nym si�, kt�ryotaczaj�cym ludziom umia� okaza��agodno�� i wyrozumia�o��. Wolny by�emod wiecznego rozdra�nienia,niecierpliwo�ci i od niezno�nejpotrzeby ci�g�ego skar�enia si�drugim. Dopiero teraz odkrywam w sobiete obrzydliwe cechy zgonionej istoty,kt�ra niby dzika winoro�l na ka�dyp�ot gotowa si� wspi�� i do ka�degop�otu ma �al, �e j� nie do�� wysoko kus�o�cu podnosi. Tylu rzeczy potrafi�emsobie dawniej odm�wi�. Dzi� ledwodope�niam przepisanych post�w!Przyznaj� tak�e: nie mam dzi� dlanikogo wyrozumia�o�ci. Coraz bardziejs� mi obcy moi chaberim z WielkiejRady. Nudz� mnie �miertelnie ich nieko�cz�ce si� spory na temat oczyszcze�i dyskusje nad nowymi halakkami. Tesprawy staj� mi si� ka�dego dniaoboj�tniejsze. Mo�na przez ca�e �yciewype�nia� najskrupulatniej wszystkieprzepisy, a przecie� nie mie� za tonic... Dlaczego ta choroba przysz�aw�a�nie na ni�? Ca�y Zakon streszczasi� w s�owach psalmu: "R�b, cz�owieku,co ci Najwy�szy ka�e - a On ci� nigdynie opu�ci". Nigdy... Niewielu jestludzi, kt�rzy by r�wnie uparcie jak japo�cili, dbali o czysto��, sk�adaliofiary, rozwa�ali halakki i haggady.Tutaj co� zawodzi. Nie mam na pewnotylu grzech�w, by Najwy�szy mia� mnieza nie kara� tak strasznymnieszcz�ciem. Wprawdzie istnieje wPismach historia Hioba... Ale tenIdumejczyk po pierwsze nie by�wiernym, po wt�re nie wiedzia�, czymsi� s�u�y wszechmocnemu Szekinah;uparcie nie chcia� uzna�, �e ka�dycz�owiek grzeszy, je�li ci�gle, bezprzerwy, nie dba o czysto�� swychmy�li i uczynk�w. A wreszcie -Najwy�szy jego samego dotkn��cierpieniem, a nie kogo�, kto by muby� tak drogi, jak mnie Rut! Straszn�jest rzecz� choroba: widuj� przecie�te odra�aj�ce, pokrzywione stwory,kt�re �yj� w szczelinach starego murupod bram� Gnojn�. Ale patrze�bezsilnie, jak choroba po�era cia�onajukocha�szej istoty - to jest co�, zczym pogodzi� si� niepodobna!Z kimkolwiek rozmawiam - musz� otym m�wi�! Nied�ugo ludzie b�d� odemnie uciekali niby od kogo�, ktozara�a smutkiem jak inny tr�dem czyegipsk� chorob� oczu. Jeszcze mi tylkojedno zosta�o, co mnie ratuje: mojapraca. Tworz�c haggady, m�wi�c w nicho wielko�ci Nienazwanego - odurzam si�tym niby winem. Wiem, �e m�wi si� onich z coraz wi�kszym uznaniem. Szeptyte, kt�re a� do mnie dochodz�, s� mipewn� pociech�. Chocia� obok pochwa�spotykaj� mnie tak�e nagany, te za�rani� mnie wyj�tkowo dotkliwie. Ludziezdaj� si� nie rozumie�, �e prze�ywaj�cchorob� Rut zdolny jestem m�wi�jedynie twardymi s�owami, kt�re nieznosz� obr�bki. Je�eli trafiam czasamiw niew�a�ciwe, nie do�� mocne s�owo -to trudno... Coraz cz�ciej zdarza misi� m�wi�: "to trudno" - i tympowiedzeniem os�aniam niby tarcz�swoje rozkrwawione serce. Czuj� si�wtedy jak ��w, kt�ry wci�gn�� podskorup� g�ow� i nogi i woli raczejnigdzie nie i�� ni� narazi� si� nabolesne dotkni�cie. Kiedy dawniejm�wi�em "to trudno", znaczy�o to, �esprawa jest wa�na i �e �adna ofiaranie b�dzie dla niej zbyt du�a. Dzi�moje "to trudno" znaczy: lepiej, abynajwa�niejsze sprawy zamilk�y, ni�bymmia� jeszcze wi�cej cierpie�. Cho�w�a�ciwie jak mo�na jeszcze wi�cejcierpie�? Czy ten, kto z l�ku przeddalszym cierpieniem sta� si�niezdolny do bronienia czegokolwiek,nie wypi� ju� ca�ej miary ludzkiegob�lu?I to tak�e mnie przygn�bia, �e mojecierpienie przysz�o na mnie w chwili,gdy ca�y �wiat znalaz� si� na tymk�opotliwym zakr�cie. Nie tylko ty toodczuwasz. U nas tak�e jakby jaka�gor�czka wst�pi�a ludziom w krew.Nigdy w Wielkiej Radzie i wSanhedrynie nie wybucha�y tak zawzi�tespory. K��tnie przenosz� si� potem podportyk, na Xystos, zamieniaj� si� wb�jki, w kt�rych niestety bior� udzia�nawet m�drzy i szanowani doktorzy.Najzawzi�tsze konflikty ko�cz�sikkary�ci; rzecz ohydna - ta sektanajgorliwszych wynajmuje si� poprostu, by za pieni�dze mordowa� tych,kt�rych �mierci kto� zapragn��. Ludziestarsi i do�wiadczeni m�wi�, �epodobne podniecenie i nienawi��panowa�y przed dwudziestu kilku laty,gdy z Galilei raz po raz nadci�ga�ybandy buntownik�w. Rz�dy Rzymiandoprowadzi�y do uspokojenia kraju itrzeba przyzna�, �e s� zno�niejsze ni�tyrania Heroda i jego syn�w. Ale czyten wzgl�dny spok�j potrwa jeszczed�ugo? Co� si� unosi w powietrzu nibyniepokoj�cy podmuch burzy, kt�ra kryjesi� jeszcze za wzg�rzami, ale ju� jestblisko. Wszyscy s� przeciwkowszystkim. Nie jest dla nikogotajemnic�, �e legat rzymski w Syriinienawidzi prokuratora rzymskiego wJudei, �e prokurator i tetrarchowiegryz� si� ze sob� jak psy o ko��; �epotomkowie Heroda s� sobienajwi�kszymi wrogami, gotowymi si�wzajemnie tru� i mordowa�. Nadwszystkim za� niby rudy cie� khamsimuwisi pami�� o dalekim cesarzu,okrutniku i szale�cu. Wie�ci okrwawych proskrypcjach, jakie on ka�ezarz�dza� w Rzymie, sprawiaj�, �e ws�uchaj�cych o tym zaczyna si� odzywa�dziki, niepohamowany instynktnienawi�ci. W Cezarei Grecy ju�kilkakrotnie rzucili si� na naszych.Podobno dosz�o do walk w Aleksandrii iw Antiochii. W Rzymie, jak s�ysza�em,na wiadomo��, �e pretorianie zabraliSejanusa, t�um napad� na nasz�dzielnic�. Wsz�dzie wojna, krew imordy. A tak niedawno jeszcze rzymscypismacy wie�cili "z�ot� er�" i czasy"wiecznego pokoju"!Mam przeczucie, jakby si� co�niedobrego gotowa�o. W takich chwilach- prawda? - cz�owiek wola�by si� czu�swobodny, by m�c czujnie uwa�a�, zkt�rej strony nadejdzieniebezpiecze�stwo. Zamiast tego ca��moj� uwag� przyszpila do siebie tachoroba. Mo�e jutro czy pojutrzenadejd� wydarzenia o znaczeniuprze�omowym, a ja ich nadej�cia nawetnie spostrzeg�. Jestem jak cz�owiek,kt�ry niesie tak du�y ci�ar, �ezaledwie zdolny jest widzie�, gdzie mapostawi� nog�.Nadchodzi co�, co� si� zbli�a... Coto mo�e by�, jak s�dzisz, Justusie?Odpowiedz mi: czy ty naprawd�spodziewasz si�, �e kiedy� pojawi si�Ten, kt�rego nazywamy Mesjaszem?Saduceusze od dawna w Jego przyj�cienie wierz�. Na�ykawszy si� filozofiigreckiej uwa�aj� Go po prostu zasymbol. �miej� si� pogardliwie, gdy imkto� m�wi o Cz�owieku_Mesjaszu.Zreszt� - po co im Mesjasz? Im zale�ytylko na tym, by istnia�a �wi�tynia,by w tej �wi�tyni ca�y Izrael sk�ada�ofiary, by tylko oni byli po�rednikamimi�dzy cz�owiekiem a o�tarzem Pa�skim,i na koniec, by Rzymianie niesprzeciwiali si� takiemu stanowirzeczy. My jeste�my dalecy ododbierania ludziom wiary w Mesjasza.M�wimy o Nim cz�sto, opowiadamy wlicznych haggadach, jak b�dziewygl�da�o Jego przyj�cie. Ale cho�pisa�em o tym i m�wi�em tyle razy, niemog�, przyznam ci si�, pozby� si�niespokojnej my�li, �e te wszystkieobietnice brzmi� nieco za pi�knie.Malki Massiah, Zwyci�zca Edomu, Pan�wiata i natury, kt�ra wraz z Jegopojawieniem si� ma si� sta� takp�odna, jaka nie by�a nigdy - czy� tojednak wygl�da prawdopodobnie? Kim myjeste�my? Ma�ym narodem, otoczonymdziesi�tkiem innych i wraz z nimiprzykutym do rydwanu barbarzy�skiegoRzymu. Sk��ceni sami ze sob�... Kimmusia�by by� �w Syn Dawida, abypotrafi� odmieni� ten stan? Zwyczajnymcz�owiekiem - czy raczej p�bogiem?Ale p�bogowie chodz� po ziemi tylko wgreckich bajkach. Ja wierz�, �eNajwy�szy czyni� niegdy� rzeczycudowne. Ale dzi� wszystko sta�o si�zupe�nie zwyczajne... Opowiada si�, �egdzie� za morzami le�y ziemia cud�w.Tylko �e ci, kt�rzy tak m�wi�, s�na�ogowymi k�amcami. Ja rzeczyniezwyk�ych nie ogl�da�em nigdy.�wiat, kt�ry mnie otacza, jest dalekiod cudowno... [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • srebro19.xlx.pl
  •